Przez lata odrzucam od siebie pisanie. Bo po co, skoro jedyne o czym piszę jest mną - myślami, filozofowaniem, nicniewartym, cichym, przeszkadzającym. Nie mam pomysłów. Ostatni raz coś odczepionego od siebie napisałam może 8 lat temu, kiedy jeszcze egocentryczny huragan był trochę cichszy. Swoje wywłoczyny odrzucam i myślę - co to kogo obchodzi? A potem, ja, ta szukająca ambicji i poklasku, wchodzę w social media chłonąc cudze myśli i zapiski. Bo cudze jest jakieś, ale moje jest… w zasadzie nieistniejące, bo ciągła cenzura sprawia, że usuwam słowo po słowie i zdanie po zdaniu, nawet zanim powstanie z nich strona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz